|
Pokażmy prawdę |
|
|
Referendum akcesyjne, przyjęcie i ratyfikacja Traktatu z Lizbony już poza nami. Jesteśmy więc w Unii Europejskiej na dobre i na złe, drzwi za nami się zatrzasnęły. Nie wiemy tylko co ona nam tak naprawdę przyniesie, a co zabierze. Spróbujmy więc odpowiedzieć sobie na podstawowe pytania, co to jest Unia Europejska oraz co oznaczają w dzisiejszej rzeczywistości pojęcia: globalizm, demokracja, liberalizm, nacjonalizm i patriotyzm? Najtrudniej jest zdefiniować pojęcie Unia Europejska, gdyż słowo unia oznacza najczęściej związek, zacieśnienie więzi, luźny sojusz, ale także jest skróconą formą nazwy Stanów Zjednoczonych Ameryki. W naszej rzeczywistości Unia staje się nowym tworem państwowym budowanym na gruzach państw narodowych i to wbrew woli narodów. Tak wbrew . Świadczą o tym referenda narodowe we Francji, Holandii i kpiny z demokracji w Irlandii, gdzie nie uhonorowano wyników pierwszego referendum. By osiągnąć cel uprawiano totalną propagandę w stylu „Unia da”, „opór nie ma sensu”, „po co referendum, wystarczy, że Traktat zatwierdzi parlament”. Presja i pośpiech spowodowały, że posłowie i senatorowie w wielu krajach, w tym w Polsce, głosowali za Traktatem nie czytając go i to nie z lenistwa. Zintegrowanej wersji Traktatu nie otrzymali nawet posłowie do Parlamentu Europejskiego, nie mówiąc już o posłach krajowych.
Tym więc sposobem, gwałcąc podstawowe prawa demokracji (demokracja to świadomy wybór), osiągnięto cel. Unia Europejska uzyskała osobowość prawną, stała się państwem posiadającym swoje organa władzy państwowej tj. urząd prezydenta, który wypełnia Przewodniczący Rady Unii Europejskiej, rząd, którym jest Komisja Europejska, swój Parlament, Trybunał Sprawiedliwości, mnóstwo różnych urzędów i organizacji oraz prawo do tworzenia „unijnych” partii politycznych. Umocnienie władz Unii, rozszerzenie ich kompetencji m. in. o wyłączność polityki zagranicznej oraz na tzw. obszary bezpieczeństwa np. energetycznego, militarnego, żywnościowego i polityki regionalnej przy nadrzędności prawa unijnego nad krajowym oraz wprowadzenie wspólnej waluty euro powoduje utratę suwerenności ekonomicznej i politycznej przez stowarzyszone w Unii państwa narodowe. Unia Europejska mimo poważnych trudności, w tym głębokiego kryzysu gospodarczego, nie kończy jeszcze swojego marszu. Spodziewać się należy dalszej ekspansji, włączania kolejnych obszarów i zróżnicowania ich rozwoju. Należy spodziewać się polityki „dwóch prędkości”, tj. dla regionów lepiej rozwiniętych szybszej prorozwojowej i dla regionów biedniejszych „spowolnionej”. Oznaczać to będzie odejście od dotychczasowej polityki spójności i utrwalanie , a nie wyrównanie dysproporcji powstałych m. in. w wyniku zapóźnień historycznych . Niestety dotyczy to także Polski, a zwłaszcza tzw. „Ściany Wschodniej”. Jest to cena za uległość naszych władz państwowych. Proces różnicowania dochodowego jest efektem globalizmu, który tak naprawdę sprzyja silnym i bogatym, a szkodzi słabym i biednym. Cała strona globalizmu mówiąca o demokracji, poszanowaniu człowieka i jego praw wraz z rozwojem formacji, staje się coraz bardziej deklaratywna, a zwycięża liberalizacja handlu, znoszenie barier w obrocie towarowym i kapitałowym. W efekcie globalizm sprowadzić można do definicji, że „ jest to koncentracja władzy i majątku oraz instrumentów niezbędnych do ich posiadania”. Tymi instrumentami niewątpliwie są media, polityka pieniężna i siły bezpieczeństwa niezbędne do tłumienia buntów i ochrony własności . Najkrótszą drogą do koncentracji władzy i majątku w formacji globalistycznej jest liberalizm dający przewagę na rynku podmiotom silnym gospodarczo i politycznie oraz ograniczający własność i możliwości reagowania władz państwowych. To głównie z tych powodów w procesie globalistycznym likwiduje się państwa narodowe, osłabia więzi narodowe i społeczne. Ludzie pozbawieni władzy i silnej bazy materialnej nie są w stanie skutecznie bronić się przed wyzyskiem i niesprawiedliwością we wszelkich jej przejawach. Jedną z charakterystycznych form oddziaływania na wspólnoty narodowe jest podział państw narodowych na regiony oraz rozproszenie narodów i wymieszanie ich. Stąd bierze się m. in. przegrupowanie branż przemysłowych i koncentracja ich w określonych regionach. Stąd bierze się wyniszczanie wielu gałęzi przemysłów narodowych, np. w Polsce włókienniczego, rolno- spożywczego i stoczniowego. Ludzie pozbawieni pracy wędrują w jej poszukiwaniu poza granice kraju tracąc więź kulturową. W aktualnej rzeczywistości wyraźnie widać wyczulenie zwolenników Unii Europejskiej, a zwłaszcza liberałów i kosmopolitów na wszelkie ruchy obronne i patriotyczne. Nam Polakom o poglądach patriotycznych zarzuca się skrajny nacjonalizm, a w rzeczywistości uprawia się antypolonizm. Tak naprawdę to nacjonalizm jest wyraźny u Niemców i Żydów zwłaszcza w sferze ekonomicznej, a nie u nas Polaków. My Polacy jesteśmy zbyt tolerancyjni i dlatego tak dużo tracimy. Odpowiedzmy więc sobie na pytania: co to jest kosmopolityzm, a co oznacza pojęcie patriotyzm? W układzie encyklopedycznym „kosmopolityzm” jest to „postawa społeczna i ideologiczna, według której zasady organizacji państwowo-narodowej są przestarzałe, więzi narodowe i historyczne nieistotne, a prawdziwą ojczyzną człowieka jest cały świat”. Kosmopolityzm jest ideologią przeciwstawną dla patriotyzmu. Patriotyzm to „postawa społeczno- polityczna oparta na zasadach miłości i przywiązania do ojczyzny, jedności i solidarności z własnym narodem, poczuciem więzi społecznej i wspólnoty kulturowej, forma ideologii narodowej, postulująca podporządkowanie i poświęcenie dążeń osobistych sprawom narodu i ojczyzny, jeżeli tego wymaga ich dobro”. Krótko mówiąc kosmopolici dążą do likwidacji wolnej Polski i włączenia naszego terytorium do Unii Europejskiej, my zaś chcemy Europy Ojczyzn tj. pokojowego współistnienia i ścisłego współdziałania wolnych państw i narodów zachowujących swoją odrębność terytorialną i tożsamość narodową. Tak więc współczesna polska doktryna patriotyczna sprowadza się do obrony podstaw bytu narodowego, niezbędnych do jego trwania i rozwoju. Warto także wiedzieć, że nowoczesny proces globalizacji rozpoczął się po II wojnie światowej, najpierw pod auspicjami GATT, później w wyniku wielu porozumień służących usunięciu ograniczeń wolnego handlu, aż do stworzenia Światowej Organizacji Handlu czyli WTO. Dwustronne porozumienia handlowe, traktat z Maastricht oraz Północnoamerykańskie Porozumienie Wolnego Handlu zostały zawarte w celu redukcji ceł i barier handlowych. Obecny globalizm ma trzy główne wymiary tj, gospodarczy, kulturowy i polityczny. O wymiarze gospodarczym już była mowa. W wymiarze politycznym należy odnotować powstanie takich międzynarodowych organizacji jak Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy czy wspomniana już Światowa Organizacja Handlu, które wpływając na gospodarkę światową ograniczają niezależność państw narodowych. Taką rolę spełnia również Unia Europejska. Skutki tych działań gospodarczych i politycznych przekładają się na sferę społeczną i kulturową. Niosą one m. in.: - rozpad państw narodowych; - zanikanie tożsamości narodowej; - wzrost bezrobocia i migrację zarobkową; - dysproporcję kapitałową prowadzącą do gromadzenia kapitału w globalnym centrum kosztem krajów peryferyjnych; - łamanie praw człowieka i obywatela; - naruszanie podstaw demokracji; - konflikty międzynarodowe i międzyetniczne; - niszczenie lokalnej kultury i tradycji. Jakie są skutki globalizmu uprawianego w Polsce przez 20 lat głównie przez uczestników „Okrągłego Stołu”? Dziś naród nie wie jaki jest stan państwa, co i z kim uzgodnili polscy politycy i jaki w związku z tym czeka nas los. Środki masowego przekazu publikują różne, często niespójne informacje wprowadzające chaos w myśleniu i dezinformację. Przykładowo weźmy zadłużenie państwa. Padają tu różne cyfry i stwierdzenia, np. 16 tys., 20 tys. na każdego mieszkańca. Gdybyśmy przyjęli te cyfry jako wiarygodne, to zadłużenie kształtowałoby się w granicach od 650-850 mld. Wyliczenia te koryguje wysokość długu publicznego za 2009 rok i planowanego na 2010 r. (52% PKB). Kształtuje się on na poziomie blisko 700 mld zł. Dane te korespondują z szacunkami strat dokonanymi przez grupę profesorów rozpoczynając od Poznańskiego, a kończąc na Bojarskim, którzy jeszcze w okresie przedreferendalnym obliczali je na ok. 600 mld. USD i prognozowali znaczny ich wzrost zwłaszcza w pierwszych latach po akcesji. USD rocznie. A skoro tak, to rodzi się pytanie, jak to jest z tym „dawaniem”? Żeby zobrazować sobie sytuację i wyrobić swoje zdanie na temat gospodarności w Polsce i ile to nam Unia daje, wystarczy sobie przypomnieć, że w przeszłości za czasów Edwarda Gierka zaciągnięto kredyt w wysokości ok. 18 mld. USD, co pozwoliło wybudować całe miasta, dzielnice, unowocześnić znaczną część przemysłu, wybudować nowe zakłady pracy i drogi, które mimo rabunkowej dziś gospodarki jeszcze są, jeszcze nie udało się ich zniszczyć. Za ten dług na Edwardzie Gierku i Piotrze Jaroszewiczu nie pozostawiono suchej nitki. Najpierw wypomniano im, że Władysław Gomułka odchodząc pozostawił blisko 1 mld USD oszczędności, a później to jest po zmianie ustroju, że dług trzeba spłacać. Nie zauważono tylko, że w nowej rzeczywistości dług systematycznie rośnie i osiągnął pułap blisko dziesięciokrotnie większy jak dług Edwarda Gierka. Nawiązując do czasów gierkowskich trzeba przyznać, że choć w sklepach obfitości nie było, to polskie rolnictwo rozwijało się, produkowało żywność w nadmiarze i po opłacalnych cenach. Dziś rodzinne gospodarstwa rolne bankrutują, jak i cała nasza gospodarka. Polska w nadchodzącym kryzysie i drożyźnie żywności przewidywana jest jako jej importer . Tak więc nasz kraj, który ma w Europie najwięcej użytków rolnych na głowę mieszkańca i może wyprodukować dwukrotnie więcej niż sam potrzebuje, będzie ją produkował poniżej narodowych potrzeb. Polska i Unia idą więc w złym kierunku, bo tracą bezpieczeństwo żywnościowe. Niestety najbliższe lata najprawdopodobniej przyniosą nam kolejne poważne zmiany w polityce gospodarczej i społecznej Unii i to bardzo niekorzystne dla nowych krajów członkowskich, w tym dla Polski. Taki scenariusz wróży obsadzenie kluczowych w Unii stanowisk politykami z „dalszej ławki” i z krajów niedominujących. Kluczowe stanowiska w Unii Europejskiej trafiły do przedstawicieli Belgii, Anglii, Polski, Portugalii i Włochy. Niemcy i Francuzi stanęli z boku w myśl zasady, ze węgle lepiej jest wybierać cudzymi rękami. Zdzisław Podkański Przewodniczący Stronnictwa „Piast” |
|
Gościmy
Aktualnie jest 18 gości online
|